„Mindfulness dla zdrowia”

9788377888261Dziś kilka słów o kolejnej książce w tematyce mindfulness, która wpadła w moje ręce. Ta pozycja skierowana jest przede wszystkim do osób, które w swoim życiu doświadczają trudności związanych z bólem, stresem i zmęczeniem. Każdy z nas to zna, więc każdemu ta książka w pewnym momencie życia może się przydać.

Ja też to znam. Końcówka roku 2016 była dla mnie wyzwaniem – nowy rozdział zawodowy, nowe wyzwania, stres i zmęczenie dużą ilością pracy. Książka „Mindfulness dla zdrowia” trafiła do mnie w odpowiednim momencie. Była to świetna okazja, by przetestować opisane w niej techniki na sobie.

Autorami „Mindfulness dla zdrowia” są dr Danny Penman, o którego książce „Mindfulness. Trening uważności” już kiedyś wspominałam oraz Vidyamala Burch, założycielka organizacji Breathworks, propagującej uważność. Vidyamala jest autorką programu radzenia sobie z przewlekłym bólem za pomocą uważności i medytacji.

„Mindfulness dla zdrowia” to kolejna książka, w której opisany jest 8-tygodniowy trening, ale w tym przypadku jest to trening nakierowany na redukcję bólu i cierpienia. Autorzy dzielą się również swoim własnym doświadczeniem – oboje ulegli wypadkom, które przyniosły wiele bólu fizycznego i emocjonalnego. Do książki dołączona jest płyta z nagranymi medytacjami. Polecam korzystanie z nagrań, które prowadzą krok po kroku i pomagają w utrzymaniu uwagi.

W programie znajdziemy znane już techniki, jak skanowanie ciała czy medytację oddechową, ale pojawiają się też elementy nowe, nakierowane przede wszystkim na pracę z bólem i cierpieniem. Ćwiczenia, nawet te w ruchu, są proste i dopasowane do możliwości osób chorych lub po urazach.

Ważnym elementem tego programu jest obserwowanie swoich aktywności, samopoczucia i odczuwanych dolegliwości – określanie poziomu bólu, stresu w różnych momentach dnia. Zyskując większą świadomość siebie, można odpowiednio ułożyć plan działania, dopasowując go do własnego rytmu.

Istotna jest również akceptacja.

 „Nie musisz reagować na ból ani z nim walczyć. To właśnie wtedy, gdy stawiasz opór, przychodzi cierpienie. A kiedy tylko odpuścisz, większość cierpienia znika.”

Akceptacja jest skutecznym narzędziem łagodzenia wszelkich napięć, lęków i obaw. By rozwijać w sobie współczującą akceptację, autorzy proponują specjalną medytację, w której możemy nauczyć się obejmować swoje dolegliwości troskliwym, czułym oddechem.

Uważność, obecność, akceptacja, współczucie – to narzędzia, które są dla nas dostępne w każdym momencie życia, w każdej chwili. Warto praktykować i uczyć się korzystać z tych narzędzi, by w chwilach bólu, napięcia, zmęczenia, pomóc sobie, odetchnąć, odpuścić. „Mindfulness dla zdrowia” może być świetną wskazówką, jak to robić.

2017

Nowy Rok.

Jaki będzie?

Wierzę w to, że w sami kształtujemy swoje życie. Możemy wybierać, działać, kierować swoim życiem. Podejmujemy w ciągu roku wiele decyzji. Każdego dnia podejmujemy ich wiele. Czasem nie chcemy decyzji podjąć i to też jest jakaś decyzja. Brak działania jest również działaniem.

Co wybierasz na ten rok?

Co chcesz zrobić w tym roku?

Co chcesz osiągnąć?

Czym chcesz żyć?

Masz WYBÓR. Możesz każdego dnia wybierać. Możesz wybrać życie w pędzie, w pośpiechu, w stresie. Możesz też wybrać życie w przepływie, w spokoju, życie pełne obecności. Ty wybierasz! Ty kształtujesz swój los. Możesz wybrać poświęcenie się pracy, karierze. Możesz wybrać rodzinę. Może wybrać balans. Możesz wybrać przygody i podróże. A może wszystkiego po trochu? Ty decydujesz!

Oprócz wiary, mam w sobie również ZAUFANIE. Ufam w mądrość wszechświata. Ufam, że życie przynosi nam to, czego potrzebujemy. Nawet jeśli jest to trudne i niechciane, jest po coś. Nawet jeśli nie wszystko poszło zgodnie z planem, nie osiągnęliśmy, pomimo starań, tego, co zamierzaliśmy – ufam, że tak miało być, że to najlepsze, co mogło się przydarzyć. Ufam, że ten rok przyniesie mi to, co dla mnie najlepsze.

Czym dla Ciebie jest zaufanie?

Ufasz?

Kocham. I chcę by MIŁOŚĆ była w tym roku również obecna (i w każdym kolejnym). I nie tylko o miłość tę romantyczną, związkową tu chodzi. Jest ona ważna i chcę ją w tym roku dalej pielęgnować. Ale miłość to coś więcej. To kochanie życia. Chcę, żeby każdy dzień 2017 roku był pełen miłości i wdzięczności za życie. By był pełen życzliwości i dzielenia się ze światem, tym co najlepsze.

W jaki sposób możesz każdego dnia okazywać miłość? Sobie? Innym? Światu?

W jaki sposób dziś możesz okazać miłość?

20170111_1938291Na ten rok, wylosowałam sobie również słowo na drewienku (narzędzie stworzone przez Małgosię Leduchowską). Co przyniósł mi los? LUDZIE. Ludzie to moje codzienne otoczenie, pracuję z ludźmi i dla ludzi. I ten rok też pewnie taki będzie – pełen ludzi. Warto zwrócić uwagę na to, jakimi ludźmi się otaczamy, czy są to ludzie nam życzliwi, czy wspierają nas, czy możemy na nich liczyć? Warto zastanowić się również nad tym, jacy my jesteśmy dla innych, co wnosimy w ich życie? Co chcemy wnosić?

Pomyśl chwilę nad tym kim się otaczasz. Pomyśl nad tym, jakie relacje z ludźmi chcesz budować. I takie buduj.

Ostatnie słowo wybrałam sama. A raczej to słowo wybrało mnie. RELAKS. O relaksie, odpoczynku, przyjemności chcę pamiętać w tym roku. Chcę pamiętać o swoim ciele, które relaksu potrzebuje i o swojej duszy, która potrzebuje uważności, oddechu i natury.

W jaki sposób chcesz zadbać o siebie w tym roku?

Jakie słowo wybrałbyś sobie na ten rok?

Życzę Wam pomyślności w tym Nowym 2017 roku!

Zen Coaching w Drodze – Wyprawa Po Swoją Drogę

Wyprawa Po Swoją Drogę odbyła się pod koniec sierpnia 2016 roku w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Celem tej wyprawy było odpowiedzenie sobie na kilka pytań:

  • Czy droga, którą teraz kroczysz przez życie jest zgodna z tym, czego pragniesz?
  • Czy jest zgodna z Twoimi wartościami?
  • Czy idąc tą drogą spełniasz się?
  • Czy ta droga sprawia Ci radość i pomaga realizować Twoje marzenia?
  • Jak chcesz, żeby wyglądała Twoja dalsza droga przez życie?
  • Czego pragniesz doświadczać więcej na swojej drodze? Czego mniej?
  • Za czym tęskni Twoje serce? Za jaką drogą?

Uczestniczki miały okazję do zatrzymania się i przyjrzenia się z uważnością sobie i swojej drodze. Zaczynałyśmy dzień od prowadzonej przeze mnie porannej medytacji, a w trakcie warsztatu prowadzonego w duchu zen coachingu pokazywałam uczestnikom, jak być bardziej obecną w swoim codziennym życiu, jak nauczyć się słuchać siebie, swojej intuicji i bardziej świadomie podejmować życiowe decyzje.

Wieczorem wyruszyłyśmy przez wąwóz, pracując nad swoją drogą – w drodze, a kolejnego dnia odwiedziłyśmy Janowiec. Coaching w drodze prowadziła Małgosia Leduchowska.

Spędziłyśmy weekend w uroczej chacie, w przepięknym otoczeniu natury, pracując nad tym, co najważniejsze – nad naszą drogą, nad drogą, którą chcemy podążać.

Zobacz jak było:

14195200_944725825674272_8255898524903142395_o

14138176_944726302340891_2143147058879568771_o

14206106_944727405674114_9082663095175950231_o

14138240_944733312340190_3448569559071102112_o

14138266_944747995672055_4649527925053733115_o

14205959_944730659007122_9221033697653191674_o

14188699_944729529007235_6551112193844373197_o

14188580_944748802338641_8319498828585110374_o14125522_944732622340259_1248394536940269504_o

Zobacz film z wyprawy TUTAJ.

I przeczytaj o wyprawie na stronie Małgosi. 

Ciekawość. Pierwszy stopień do…

CiekawośćCiekawość. Pierwszy stopień do… wiedzy, poznania. Lubię swoją ciekawość. Lubię wiedzieć, dowiadywać się, próbować, poznawać. Po cóż jest życie, jeśli nie po to, by go doświadczać. Od dziecka lubiłam się uczyć, czytać, przeglądać albumy o świecie, o niezwykłych miejscach, o przyrodzie, sztuce, architekturze. Lubiłam nawet zaglądać do słownika wyrazów obcych i czytać definicje. Cieszę się, że w moim domu był książki. I słowniki :) Moja mama odkąd pamiętam lubiła rozwiązywać krzyżówki, dzięki niej również poznałam wiele słów – sama czasami się dziwię, że coś wiem :)

Teraz jest podobnie – czytam, poznaję, uczę się. Więcej czasu poświęcam na tematy zawodowe, związane z psychologią, coachingiem, uważnością. Chciałabym poznać jeszcze tyle rzeczy, jeszcze tyle się nauczyć i doświadczyć…

Ciekawość można w sobie rozwijać. Ucząc się coaching, często słyszałam wskazówki, żeby się zaciekawić klientem, żeby zadawać pytania z ciekawością, niczym dziecko, które nie wie, nie zna odpowiedzi i nic nie zakłada. Lubię taką ciekawość. To ciekawość pełna otwartości. To przygoda. Wszystko może się wydarzyć. To zaciekawienie drugim człowiekiem, który ma swoją historię i swoją mapę świata w głowie. Ostatnio w ramach Akcji – Empatia, do której się przyłączyłam, brałam udział w Darmowym Słuchaniu. Nie było dużego zainteresowania, ale też nie było zbyt wielu ludzi w parku, w którym zorganizowana była akcja. Niektórzy pytali, zaciekawieni, o co chodzi. Niektórzy przechodzili obok, patrząc się jak na wariatów. Ciekawie jest obserwować reakcje ludzi. Podszedł do mnie chłopak… mężczyzna z plecakiem podróżnym, zatrzymał się i chwilę pogadaliśmy. W plecaku miał to, czego najbardziej potrzebował. Mieszka tam, gdzie go nogi poniosą. Miał swoją historię, swoje podejście do życia, alternatywne. Jestem wdzięczna za to spotkanie. Takie spotkania pokazują nowe perspektywy, pokazują, że można inaczej.

Ciekawość łączy się również z uważnością. Jesteśmy w pełni obecni i uważni – z ciekawością przyglądamy się temu, co wydarza się chwila po chwili. Przyszłość jest niewiadomą. Co się wydarzy za chwilę? Praktykując uważność jesteśmy zaciekawieni tym, co tu i teraz, ale też jesteśmy zaciekawieni sobą – tym, co pojawia się w naszej głowie – myślami , przekonaniami, emocjami, swoimi reakcjami:  o! Jaka ciekawa myśl! Ciekawe skąd mi to przyszło do głowy? Skąd takie przekonanie? O złość! Skąd ta złość? O czym mi mówi? O smutek! O czym ten smutek? O radość! Co wprawiło mnie w taki dobry nastrój? O skurcz żołądka! Co podpowiada? Co takiego się dzieje, że moje ciało tak reaguje? Bądź ciekawy, dzięki temu lepiej siebie poznasz i będziesz żyć bardziej świadomie.

Ciekawość łączy się również z kreatywnością, z wymyślaniem. Lubię wymyślać :) Pisać i tworzyć programy warsztatów. Lubię wymyślać też w kuchni, upichcić coś nowego. I Ciebie też zachęcam do powymyślania.

  • Wymyśl, pomyśl o 10 rzeczach, których chciałbyś w życiu spróbować, których jeszcze nie robiłeś. Czemu akurat to?
  • Wymyśl 10 pytań, które zadałbyś nowo poznanej osobie, gdybyś tylko te 10 mógł zadać. O co byś zapytał? Czemu właśnie o to?
  • Wymyśl tytuł książki, która opowiadałaby o Twoim życiu. Jak zatytułowałbyś rozdziały, które już za Tobą?
  • Wymyśl 10 sposobów na spędzenie deszczowego popołudnia. Kreatywnych sposobów! Oglądanie telewizji i czytanie książki odpada :)
  • Pomyśl o miejscach w Twoim mieście, w Twojej okolicy, w których nigdy nie byłeś – może czas się tam wybrać?
  • Wypisz 10 miejsc, które chciałbyś zobaczyć. Zaciekaw się sobą. Czemu to akurat te miejsca?
  • Pomyśl o 5 znanych osobach, z którymi chciałbyś zjeść kolację. O co byś je zapytał?
  • Pomyśl, co możesz jeszcze powymyślać :)

Każdego dnia bądź ciekawy, co ten dzień przyniesie. I wymyślaj. Powodzenia! :)

PS. Więcej o ciekawości możesz przeczytać w moim artykule w Magazynie Psychologicznym TU i TERAZ. 

O książce „Dziennik uważności”

__b_9788365315144W moje ręce trafiła kolejna książka o uważności – „Dziennik uważności” Corinne Sweet. I muszę przyznać, że stała się jedną z moich ulubionych: przyjemna dla oka (błękity, które uwielbiam) i wartościowa w treści.

Na wstępie znajdziemy definicję uważności:

Uważność to całkowite skupienie na TU I TERAZ. To pozbawione oceniania dostrzeganie, jak się czujesz, co myślisz, czego pragniesz dokładnie w tym momencie.

Autorka wyjaśnia, po co nam uważność i podkreśla naukowe dowody na skuteczność uważności, m.in. wpływa na spadek poziomu niepokoju i depresji, wzrost odporności na przeziębienia, grypę i inne choroby, osłabienie stresu, podniesienie poziomu szczęścia i pozytywnego nastawienia do świata. Same plusy, wystarczy tylko regularnie praktykować.

I w „Dzienniku uważności” znajdziemy bardzo dużo pomysłów i ćwiczeń, począwszy od uważności podczas porannego prysznica, w drodze do pracy, w korku, przez uważne spacerowanie, uważne gotowanie, stanie w kolejce, aż po powrót do domu i zasypianie. Każda wykonywana przez nas czynność może być okazją do praktykowania uważności.

Znajduje się w niej również wiele wskazówek, jak radzić sobie z trudnymi emocjami, ze stratą, w stresujących sytuacjach, gdy masz zbyt dużo do zrobienia, gdy spotykasz się z krytyką. I wiele innych. W każdym trudnym momencie możesz się zatrzymać, wziąć świadomy oddech i pobyć z tym, co jest. Nie musisz od razu działać, reagować. Pamiętaj o tym.

Pomiędzy ćwiczeniami i wskazówkami znajdują się inspirujące cytaty. Wybrałam dwa z nich:

W dzisiejszym pośpiechu wszyscy za dużo myślimy, zbyt wiele szukamy i zapominamy o radości czystego Istnienia ~Eckhart Tolle

Nie możesz wybrać, jak umrzesz. Ani kiedy to nastąpi. Możesz zdecydować tylko o tym, jak będziesz żyć. Teraz. ~ Joan Baez, Daybreak

„Dziennik uważności” i zawarte w nim podpowiedzi z pewnością pomogą Ci odszukać spokój i harmonię w każdej sytuacji. Nie wystarczy jednak przeczytać książki, trzeba codziennie dać sobie czas na praktykę, na bycie.

Po co coachowi zen?

Zen to nurt buddyzmu, rozwinął się w Chinach, a następnie w Korei, Wietnamie i Japonii. Podstawową praktyką zen jest medytacja siedząca, zwana zazen. Jej istotą jest poznanie swojej prawdziwej natury, kontemplowanie prawd życia.

zen

Wszyscy na tym świecie szukają szczęścia na zewnątrz, a nikt nie rozumie swojego własnego wnętrza. Każdy mówi: „ja”, „ja chcę tego”, „ja jestem jak tamto”. Ale nikt nie rozumie tego „ja”. Gdy się urodziłeś, to skąd przyszedłeś? Gdy umrzesz, dokąd pójdziesz?

Jeżeli będziesz uczciwie pytał: „Kim jestem?” wtedy wcześniej czy później trafisz na ścianę, gdzie całe myślenie jest odcięte. Nazywamy to „umysłem nie-wiem”. Zen jest utrzymywaniem tego umysłu „nie-wiem” zawsze i wszędzie.

~ Seung Sahn

Dla mnie zen to pełna obecność, pełna świadomość, to bycie uważnym na to, co pojawia się z chwili na chwilę. Bez oceniania, bez próby zmieniania czegokolwiek. Z otwartością i akceptacją.

Podczas pracy z klientem coach również podąża za tym, co wydarza się z chwili na chwilę, zadaje pytania – pojawia się odpowiedź klienta – odzwierciedla, zadaje kolejne pytanie, itd. Obecność coachingowa jest tu kluczowa, bez niej nasze pytania nie trafią w sedno, nasze odzwierciedlenia nie będą właściwe, nie będziemy efektywnie wspierać klienta w poszukiwaniu odpowiedzi i rozwiązań. ICF tak definiuje obecność coachingową, która jest jedną z kluczowych kompetencji coacha (Wszystkie kompetencje znajdziesz tutaj):

4. Obecność coachingowa – zdolność bycia w pełni świadomym oraz tworzenia spontanicznej relacji z klientem, stosowanie stylu, który jest zarówno otwarty, elastyczny, jak również daje poczucie pewności.

a) Jest obecny i elastyczny podczas procesu coachingowego, „tańczy z klientem”,

b) Korzysta z własnej intuicji i ufa wewnętrznej mądrości – podąża za nimi,

c) Pozwala sobie nie znać odpowiedzi i podejmuje ryzyko,

d) Dostrzega wiele sposobów pracy z klientem i potrafi na bieżąco wybierać najefektywniejsze,

e) Efektywnie wykorzystuje humor aby stworzyć odpowiedni nastrój, energię,

f) Odważnie zmienia punkty widzenia oraz eksperymentuje z nowymi możliwościami w swoim działaniu,

g) Okazuje pewność podczas pracy z silnymi emocjami oraz potrafi kierować samym sobą, tak by nie dać się przytłoczyć i uwikłać w emocje klienta.

Praktyka zen, praktyka uważności może wspierać, i wspiera coachów w rozwoju tej kompetencji. Coach jest obecny, „tańczy z klientem” – praktykując medytację, ćwicząc uważność na co dzień, łatwiej w trakcie sesji „wejść” w przestrzeń pełnej obecności, łatwiej coachowi być tu i teraz z klientem. Najważniejszy jest wtedy klient i jego plan.

Tak o obecności w takcie sesji, pisze Liz Hall w książce „Uważny coaching”:

Jestem w przepływie. Czuję się zaangażowana i uważna. Czuję przyciąganie w stronę klienta i połączenie między nami. Jest tylko klient i ja oraz – jak powiedziałby Peter Hawkins, założyciel Bath Consultancy Grup – „przestrzeń pomiędzy”. Nic w danej chwili się nie liczy. Słucham w skupieniu, swoim umysłem, ciałem, sercem i duszą oraz pewnego rodzaju duchową esencją. Jestem całkowicie dostępna dla klienta, całkowicie ześrodkowana, ugruntowana i otwarta na to, co może się pojawić. To wspaniałe uczucie. I to właśnie w takich chwilach coaching działa najlepiej.

Praktykowanie uważności pozwala rozwijać samoświadomość, dzięki temu łatwiej jest nam korzystać z intuicji oraz radzić sobie podczas pracy z silnymi emocjami. Łatwiej dostrzegamy to, co dzieje się w kliencie:  reakcje mimiczne, drobne gesty, ledwo dostrzegalne poruszenie ciała lub zmianę w tonie wypowiedzi, zmianę w energii. Jesteśmy bardziej świadomi siebie, tego, co dzieje się w nas – możemy odpowiednio pokierować sobą tak, by emocje klienta nie przytłaczały.

Niestety bez codziennej praktyki trudno jest być w pełni obecnym przez dłuższy czas.

Jak ćwiczyć?

W książce „Uważny coaching” znajdziesz opisy ćwiczeń, takich jak, np: trzyminutowa przestrzeń oddechu, medytacja w ruchu, ześrodkowanie, skan ciała, medytacja świadka. Warto się z nimi zapoznać i wybrać coś dla siebie.

Warto też przed każdą sesją (oraz po sesji), znaleźć chwilę dla siebie 5-10 minut – zatrzymać się, skupić na oddechu, połączyć się z chwilą obecną. Rozpoczynamy wtedy sesję z innego punktu, rozluźnieni i skupieni na tu i teraz. Dobrze wpływa to również na klienta:

Uwaga jest aktem stworzenia – dzięki naszemu słuchaniu i ciszy, klienci mogą stworzyć wszystko, czego potrzebują w tej sesji.

~Nancy Kline

Jako coach pracuję w nurcie zen coachingu – obecność coachingowa jest dla mnie szczególnie ważna. Do sesji włączam bycie uważnym, obecnym i zapraszam również klienta do uważności na to, co pojawia się w nim: na emocje, reakcje ciała, na pojawiające się myśli. Ważny podczas sesji jest kontakt klienta ze sobą i wsłuchiwanie się w siebie, bo tam jest źródło odpowiedzi i rozwiązań najlepszych dla klienta.

Jeżeli chciałbyś doświadczyć takiej sesji, zapraszam Cię do kontaktu.

Uważność pomaga nam i naszym klientom złapać oddech, kiedy tego potrzebujemy, ale również z większą uważnością robić to, co trzeba.

~Liz Hall

Spacer po linie

W ostatni weekend po raz pierwszy w życiu byłam w parku linowym. Obiecywałam sobie to od jakiegoś czasu. Chciałam spróbować, przełamać się, wyjść ze strefy komfortu. Przyznaję, trochę się bałam. Wysokości, tego, czy dam radę (jakiś czas temu koleżanka opowiadała mi, że ściągali ją z najwyższej trasy). Strach (choć bardziej straszek) przed nieznanym i podekscytowanie czymś nowym. Z przerażeniem patrzyłam na najwyższą trasę ulokowaną na wysokości 8-10 metrów.

Ruszyliśmy (razem z Szymonem) na trasę średnią (5-7 metrów wysokości, 240 m długości). Jak było? Emocjonująco. Wejście na pierwszą platformę – mocniejsze bicie serca. Szymon szedł przodem. Gdy widziałam jak chwieje się idąc po linie, przez głowę przeleciały mi myśli: „Po co mi to?”, „Ale wymyśliłaś…”. Uśmiechnęłam się do tych myśli. Wiedziałam, że jestem bezpieczna, że nie mogę spaść.

W takich momentach, mierząc się z różnymi fizycznymi przeszkodami (podobnie gdy wykonujemy ćwiczenia fizyczne na siłowni, czy asany w trakcie zajęć jogi) łatwiej skontaktować się z chwilą obecną. Przechodzenie po poruszających się przeszkodach, huśtawkach, „zmusza” do koncentracji i bycia uważnym. Myśli? Jakie myśli? :) Może momentami, pomiędzy jedną przeszkodą a drugą, na chwilę włączał się umysł: analizował najbliższe kroki i oceniał: łatwe/trudne. Na trasie, pokonując kolejne metry, była już tylko uwaga – na sobie, swoim ciele i na wykonywanym ruchu.

Zmęczyliśmy się, spociliśmy, ale przeszliśmy całą trasę. 20 atrakcji – przeszkód. A na koniec był zjazd tyrolką o długości 50 metrów. Fajnie jest robić coś pierwszy raz :) Jeszcze dziś czuję mięśnie. Był to wysiłek. Ale była też satysfakcja.

I była praktyka uważności. Uważne stawianie kroków. Uważne przesuwanie rąk na drabinkach. Trzymanie równowagi. Uważność możesz praktykować wszędzie, robiąc cokolwiek: wędrując po górach, spacerując po plaży, gotując obiad, sprzątając mieszkanie, rozmawiając z kimś, słuchając muzyki, tańcząc, bawiąc się z dziećmi, jeżdżąc na rowerze…

„Kiedy zmywasz naczynia, musi się to stać najważniejszą rzeczą w życiu. Tak samo gdy pijesz herbatę, picie herbaty musi być najważniejsze w życiu, i kiedy korzystasz z toalety, niech to będzie najważniejsze. Rąbanie drewna jest medytacją i noszenie wody też jest medytacją.”

„Zmywaj bez wysiłku, tak jakby każda miska była przedmiotem kontemplacji. Traktuj każdą miskę z szacunkiem i czcią. Podążaj za oddechem, by uchronić umysł przed rozproszeniem. Nie pracuj w pośpiechu, by jak najprędzej mieć to za sobą. Niech zmywanie naczyń będzie najważniejszą rzeczą w życiu. Zmywanie jest medytacją. Jeśli nie umiesz zmywać, utrzymując pełną świadomość, to siedząc w ciszy, też nie będziesz umiał medytować.”

~ Thich Nhat Nanh „Cud uważności”

Wybierz dowolną codzienną czynność i wykonaj ją uważnie, w kontakcie ze sobą, ze swoim oddechem.

Zrób coś pierwszy raz w życiu i zauważ w tym siebie, swoje emocje, myśli i reakcje swojego ciała.

Jesteś ekspertem od swojego życia

photo-1445052858312-134745f190f2Pracując jako coach, wierzę w to, że klient jest ekspertem od swojego życia, nie doradzam, nie interpretuję, nie wskazuję drogi do celu. Klient wie lepiej, co, jak, gdzie i dlaczego. Szukamy wspólnie najlepszych rozwiązań, zadaję mnóstwo pytań, zachęcam do kreatywności i do przyjrzenia się danej kwestii z różnych perspektyw. Klient wybiera to, co mu pasuje. Klient podejmuje decyzje. Klient jest odpowiedzialny za proces zmiany i realizacji celu. Klient jest odpowiedzialny za swoje życie.

Z tą odpowiedzialnością jednak w naszym życiu bywa różnie… Często jej nie chcemy, nie przyjmujemy odpowiedzialności za siebie i za swoje życie. Bo tak wygodniej, bo niepowodzenia można zrzucić na kogoś/coś innego, bo boimy się konsekwencji, bo życie to wielka niewiadoma. I pewnie jeszcze wiele innych „bo”.

Chcę Was dziś zaprosić to przyjrzenia się temu, jak to jest u Was, czy czujecie się ekspertami od swojego życia?

Zadanie, które przed Tobą (wykonaj jeśli chcesz), jest proste w formie, choć może okazać się trudne w wykonaniu, mogą pojawić się w związku z nim emocje, myśli, odczucia – nie zawsze przyjemne. Zaakceptuj to, co przychodzi. Jest to informacja. Jeżeli wsłuchasz się w siebie, to usłyszysz jaka. A kiedy masz większą świadomość siebie, możesz podjąć kroki, żeby to, co niekorzystne dla Ciebie, zmienić.

Znajdź spokojne miejsce, weź kilka świadomych oddechów i po chwili wypowiedz na głos zdanie: „Jestem ekspertem od swojego życia” (możesz to również zrobić przed lustrem).

Zauważ, co się dzieje w Tobie, gdy wypowiadasz to zdanie?

Jak je odbierasz?

Co czujesz?

Co myślisz?

Jak reaguje Twoje ciało?

Obserwuj. Bez oceniania.

Po prostu zauważaj, to, co się pojawia: odczucia, emocje, myśli.

Może w pełni się z tym zgadasz: „Tak, jestem ekspertem od swojego życia” – mówisz to z przekonaniem, z akceptacją. A może czujesz się nieswojo, nie pasuje Ci to zdanie, nie chce przejść przez gardło, a w głowie pojawia się myśl: „nie, ja ekspertem na pewno nie jestem”.

Gdy nie czujesz się ekspertem od swojego życia, nie bierzesz odpowiedzialności za siebie i swoje życie, to pozwalasz by inni decydowali za Ciebie, by inni mówili, co jest dla Ciebie dobre, a co złe. Gdy nie czujesz się ekspertem od swojego życia, nie podejmujesz decyzji, bo nie wiesz w którym kierunku pójść; nie masz odwagi, by podążać za sobą, za swoimi potrzebami i marzeniami.

Czy żyjąc w ten sposób jesteś zadowolony/a ze swojego życia? Myślę, że nie.

Jak stać się ekspertem od swojego życia? Ekspert to osoba, która wie, która się zna. Pierwszym krokiem, żeby stać się ekspertem od swojego życia, jest poznanie siebie. Kiedyś zainspirowana książką „Sztuka planowania” Dominique Loreau, zaczęła tworzyć różnego rodzaju listy, między innymi listy dotyczące mnie samej:

  • Jaka jestem? (mocne i słabe strony)
  • Co lubię? (od jedzenia, po muzykę, miejsca, spędzanie wolnego czasu, wszystko co mi przychodziło do głowy)
  • Czego nie lubię?
  • Co cenię w ludziach?
  • Gdzie chciałabym pojechać? Jakie miejsca zobaczyć?
  • Jakie mam marzenia?
  • Co jest ważne? (w pracy zawodowej, w życiu prywatnym, w relacjach)

Te listy (możesz również wymyślać inne, swoje), pomogły mi uporządkować spojrzenie na różne sprawy, w tym przede wszystkim na samą siebie. Spróbuj! :)

Możesz czytać rozwojową literaturę, wykonać testy psychologiczne, eksperymentować i sprawdzać, co jest dla Ciebie ważne, co lubisz, a czego nie, czego pragniesz w życiu, a czego nie chcesz itp., możesz uczestniczyć w rozwojowych warsztatach lub skorzystać z sesji coachingowych. Możliwości jest wiele.

Żaden ekspert nie wie wszystkiego. Nie przejmuj się, kiedy czegoś nie wiesz, nie znasz odpowiedzi, nie potrafisz się zdecydować. Zaakceptuj to. W danym momencie życia, w tej właśnie chwili nie wiesz. To nie oznacza, że nie jesteś ekspertem. Szukasz. A to jest zawsze dobry kierunek.

Powtarzaj sobie zdanie: Jestem ekspertem od swojego życia. Lub inne podobne: Wiem, co dla mnie dobre. Podejmuję decyzje w zgodzie ze sobą. Jestem ekspertem, nawet gdy nie wiem i nie potrafię wybrać. Afirmuj (więcej o afirmacjach możesz przeczytać tutaj).

Zauważaj i zapisuj wszystkie zdarzenia, które wspierają te myśli. Odnotowuj swoje sukcesy i doceniaj siebie za każdą decyzję, która jest w zgodzie z Tobą.

Z czasem umocnisz się w przekonaniu, że to TY, nikt inny, jesteś ekspetem od swojego życia. Dzięki temu łatwiej będzie Ci podążać za sobą, stawiać granice innym, asertywnie bronić swoich przekonań i decyzji, spełniać swoje marzenia i cieszyć się życiem.

Jesteś ekspertem od swojego życia! To TY wiesz, co jest dla Ciebie najlepsze. Uświadom to sobie i podążaj za sobą. To Twoje życie!

Calm

Calm. Spokój. Jest na wyciągnięcie ręki. Jest możliwy do osiągnięcia w każdej chwili. Nawet jeśli ludzie wokół pędzą, dużo się dzieje, ty możesz zatrzymać się i odnaleźć w sobie spokój. Jak to zrobić?

Pomysłów jest wiele. Dla mnie tym najlepszym jest uważność, świadoma obecności, zen. Na moim blogu możesz znaleźć wiele inspiracji. A dziś chcę Ci zaprezentować kolejne.

Obecnie na rynku ukazuje się bardzo dużo publikacji na temat uważności, mindfulness, poradniki, opracowania badań na temat medytacji, oraz modne ostatnio odstresowujące kolorowanki. Ja sięgnęłam ostatnio po „Calm” Michael’a Acton’a Smith’a– książkę w przepięknej błękitnej okładce, kolorowym wewnętrzu, pełną pięknych zdjęć i pomysłów na to, jak odnaleźć spokój.

PPCD6843[1]Książka jest podzielona na różne tematy, np. sen, podróże, natura, jedzenie, ale można otworzyć ja po prostu na dowolnej stronie i zainspirować się.

Moje ulubione inspiracje? Wybrałam na dziś trzy. Kolejne zostawiam sobie i wam na inną okazję.

1 – Pogap się na chmury :) Robiłam to często, kiedy byłam dzieckiem, dziś też to lubię. Najbardziej podobają mi się takie puchate białe obłoki i pomarańczowo-krwiste chmury o zachodzie słońca. Mam cudowny widok ze swojego mieszkania na 7 piętrze, zielone (obecnie) drzewa i niebo. Czasami po prostu siedzę w oknie i się na nie gapię. Niesamowite są też chmury burzowe, groźne, potężne, budzące respekt. A Ty jakie lubisz?

Autorzy „Calm” tak piszą o gapieniu się na chmury: „Kiedy czujesz się osaczony przez życie, popatrzenie na chmury bardziej niż cokolwiek innego pomoże ci odzyskać spokój.”

2 – Medytacja w podróży – to propozycja, by wykorzystać bycie w drodze na praktykowanie współczucia. Dla wielu ludzi droga z domu do pracy i pracy do domu jest stresująca – zapchany autobus, spóźniony pociąg, korki na drodze, zdenerwowani współpasażerowie lub kierowcy. Dzięki praktykowaniu uważności i współczucia z większym spokojem będziesz przemierzać codzienną drogę.

Jak to zrobić?

„Zacznij od intencji bycia współczującym: pamiętaj o życzliwości w stosunku do innych. Bez względu na to, jakim środkiem komunikacji podróżujesz, nie pozwól, by zator drogowy albo inne niedogodności wyprowadziły Cię z równowagi. Zamiast ścigać się z czasem, wykorzystaj go, by ćwiczyć relaksację tu i teraz.

Niech klaksony, dzwonki i inne hałasy, które słyszysz, przypominają ci, by skupić się na chwili obecnej. Z odprężonym umysłem przyjrzyj się, bez osądzania i uprzedzeń, otaczającym cię ludziom. Pamiętaj, że łączy was wszystkich wspólny cel: każdy chce dotrzeć do jakiegoś miejsca.” 

Wiem, jest to wyzwanie. Jakby wyglądała podróż do/z pracy, gdybyśmy wszyscy byli bardziej uważni i współczujący? Jak to mówią, chcesz zmienić świat, zacznij o siebie :)

3 – Wyłącz telefon. Kolejne wyzwanie? W części poświęconej relacjom z innymi, autorzy proponują, by spędzając czas z kimś bliskim, wyłączyć telefon i skupić swoją uwagę tylko na tym spotkaniu, na tej osobie, na rozmowie z nią. Co może przynieść spotkanie, jak może zmienić się wasza relacja, dokąd może potoczyć się rozmowa, gdy nie zerkasz, co chwila na telefon? Ciekawy? Ciekawa? Sprawdź.

Autorzy książki stworzyli również aplikację na telefon, z równie pięknymi obrazami, muzyką i z prostymi medytacjami, które mogą pomóc wprowadzić Was w świat medytacji (jeśli chcecie). Warto zajrzeć też na stronę: www.calm.com

A na koniec trochę mojego nieba :)

IMG_0004[1] IMG_0408[1] IMG_0033[1]IMG_0650[1]

Bieszczadzka wyprawa po przebudzenie /marzec 2016/

18 marca 2016, godzina 3:30 – pobudka, wyjazd do Ustrzyk Górnych i wejście na szlak. Idziemy z intencją, by razem ze wschodem słońca przebudzić się, przyjrzeć się sobie, swoim celom, swojemu życiu. Ruszamy przez noc, przez ciemny las, z latarkami na czołach w stronę Szerokiego Wierchu, z zamiarem zdobycia Tarnicy, najwyższego szczytu Bieszczadów, 1346 m n.p.m.

12068676_10208845286920274_1586813362909344080_o

12182943_842242265922629_6314359229770140412_o

Niebo szybko się rozjaśnia, idziemy w ciszy, w uważności, stawiając krok za krokiem. Przed 6 wstaje słońce. Jest pięknie. Jest trochę śniegu, im wyżej, tym więcej. Śnieg tworzy na zboczach gór niesamowite wzory. Zachwyt. Zdjęcie. Biel śniegu, błękit nieba. Pięknie.

Droga pod górę. Uważność na oddech. Kontakt z ciałem, nieprzyzwyczajonym po zimie, do większego wysiłku. Początkowa walka z kijkami, odpuszczenie walki. Odpuszczenie myśli.

Droga uważności, bycia ze sobą. Idziemy razem, ale każdy idzie sam, w różnym tempie. Tak jak w życiu. Czasem wymieniamy kilka zdań ze sobą, wspieramy się w tej drodze, podpowiadamy gdzie postawić nogę, żeby przejść bezpiecznie.

I szczyt. Radość. Wspólne zdjęcia. Duma. Kanapka i kawa z termosu. I czekolada. Chwila odpoczynku. Satysfakcja. Daliśmy radę! :)

12377585_10208845287640292_6341243124667309624_o

10623798_10208845292640417_2407672844185583962_o

12513890_10208845292000401_6601549252059022545_o

12419282_10208845298120554_2054381158686449416_o

12322723_842246529255536_8662921238894086195_o

12068726_842247205922135_1819572753959828577_o

1488005_10208845304520714_1941206827292073947_o

12593843_10208845300480613_3051871527178633401_o

12322889_10208845310960875_2782906934851261632_o

12513639_10208845311080878_438839602469496290_o

Przed nami droga powrotna.

Wokół natura. Zachwyt. Majestatyczne drzewa, piękne krajobrazy, ślady wilka na śniegu.

Wieczorny relaks i odpoczynek.

12719562_842245342588988_180236205326659127_o

1933564_842241762589346_6428181498899545713_o

19 marca 2016, godzina 9:30 – rozpoczynamy warsztat prowadzony w duchu zen coachingu. Uczymy się większej uważności, wsłuchujemy się w ciało, w siebie. Eksplorujemy temat przebudzenia. Integrujemy doświadczenia i refleksje płynące z drogi.

Co Ci pokazała droga?

Czego dowiedziałaś się o sobie?

Czym jest dla Ciebie przebudzenie?

Za czym tęsknisz w swoim życiu?

Każdy ma swoją własną definicję, swoje własne przebudzenie, każdy co innego przeszedł już w życiu, czego innego potrzebuje. Za czym innym tęsknią nasze serca. Warto się temu przyglądać, wsłuchiwać się w głos płynący z serca, z duszy. Warto zadawać sobie to pytanie: Za czym tęsknię? Za czym tęskni moje serce? Za czy tęskni moja dusza? I słuchać.

Czym jest dla Ciebie przebudzenie? – każda z uczestniczek miała okazję usłyszeć to pytanie kilkakrotnie. Pierwsze skojarzenia to pobudka, poranek. Budzimy się codziennie. Budzimy się, otwieramy oczy i rozpoczynamy dzień. Nowy dzień, w którym wszystko jest możliwe. Nowy dzień, nowe przygody. Budzimy się ze snu, przecieramy oczy i ruszamy w świat, w świat codziennych obowiązków. Budzi się dzień, a my razem z nim. Wschód słońca. Jasność dnia wkrada się przez okno. Wstajemy.

Budzimy się, a jednocześnie często dalej śpimy, wykonujemy automatycznie poranne czynności, codziennie to samo, tak samo. Rutyna. Śpimy, mimo, ze nasze oczy są otwarte. Śnimy o przeszłości, wspominamy to, co było. Śnimy o przyszłości, planując działania, marząc o lepszym jutrze. Jak się obudzić z tego snu?

Pierwszym krokiem jest świadomość. Zauważ, gdzie jest teraz Twój umysł. Obudź się do tu i teraz. Obudź się do życia swoim życiem. Nasza głowa tak ma, ciągle myśli, kieruje naszą uwagę w rozmaite strony, ale jest w nas taka część, która może to zauważyć.

Co się dzieje w Tobie teraz? – to kolejne ważne pytanie, którego uczymy się na warsztacie zen coachingu. Kiedy mówisz o swoim wyzwaniu, co się pojawia? Myśli? Emocje? Odczucia w ciele?

Warsztat kończymy refleksją nad tym, co dalej? Jak będzie wyglądać Twoja dalsza droga teraz? Z czym wracasz z tej wyprawy? A może coś zostawiasz za sobą? Jaki będzie Twój kolejny krok?

033 035

Temat będzie jeszcze pracował, pomimo tego, że warsztat „oficjalnie” się skończył. Wyprawa dobiegła końca, refleksje pozostaną na długo.

Po warsztacie ruszamy na spacer, żeby skorzystać ze słonecznego popołudnia, pooddychać bieszczadzkim powietrzem, popodziwiać widoki. A wieczorem pogaduchy i pakowanie się w drogę do domu.

039

037

To była piękna wyprawa! :)